gru 312013
 

Mija rok 2013. Jaki będzie dla powiatu kutnowskiego 2014? Aby był lepszy od 2013! Ten stary był  bardzo trudny, już na samym początku roku okazało się, że zarząd powiatu nad niczym nie panował. Nagle w styczniu budzi się z ręką w nocniku dowiadując się o tragicznej kondycji wszystkich swoich dwóch spółek, których jest jedynym właścicielem,.

Postanowiłem przypomnieć i wybrać dla was drodzy czytelnicy najważniejsze polityczne wydarzenia dla kutnowskiego powiatu wydarzenia z początku 2013 r., okraszając je swoim komentarzem. Warto je przeczytać, przypomnieć sobie, niektóre fakty, polityczne postawy rządzących powiatem  i porównać je ze stanem obecnym. Takie porównanie pobudza nas do refleksji nad kondycją koalicji sprawującą władzę  w naszym powiecie.

Tak wyglądał początek roku 2013.

  • Zawirowania w koalicji związane z odwołaniem Okońskiego z funkcji prezesa szpitala. Kłopotowski przypomina sobie o istnieniu klubu radnych PiS. W mediach pojawia się oświadczenie klubu PiS broniącego Okońskiego (nie podpisałem tego oświadczenia [J.G.]). Mimo powszechnej wiedzy na temat fatalnej sytuacji szpitala w oświadczeniu znajduje się kłamliwa informacja o wielkim sukcesie szpitala.    (Szpital kutnowski został sklasyfikowany, po raz pierwszy w swej historii, w jedynym liczącym na rankingu szpitali w Polsce prowadzonym przez dziennik „Rzeczpospolita”). To oczywista manipulacja rankingiem, na kilkadziesiąt szpitali w województwie do dobrowolnej ankiety przystąpiło 11. Kutnowski szpital znalazł się na 9 miejscu czyli na końcu tej listy. Nie wiadomo czy kutnowski szpital utrzymałby się na tym miejscu gdyby wpisano prawdziwe wyniki finansowe. Dziś wiadomo, że uprawiano tam „kreatywną księgowość” wpisując w przychody spółki faktury za nadwykonania.
  • Kłopotowski nie może pogodzić się z utratą wpływów w szpitalu. W koalicji trwa „szpitalna wojna domowa”. Jej przejawem jest przekazanie mediom nagranie z obrad rady nadzorczej szpitala podczas której odwołano prezesa Okońskiego. Kutnowski PiS stara się przekonać opinię publiczną, że ich prezes szpitala został odwołany jedynie z przyczyn politycznych. Audyt w szpitalu wykaże, że odwołanie prezesa Okońskiego było jak najbardziej słuszną decyzją.
  • W kutnowskiej polityce reminiscencje klęski polskiej reprezentacji na Euro 2012. Radny SLD był tak przekonany, że Polacy wyjdą z grupy, że na drugiej szali postawił założenie koszulki z napisem “I LIKE KONRAD KŁOPOTOWSKI”. Jak przystało na odpowiedzialnego politykę, koszulkę założył.
  • Na jaw wychodzi informacja o tym, że pod koniec roku prezes Okoński złożył do sądu wniosek o upadłość szpitala nie informując o tym właściciela czyli zarządu powiatu. Mimo tych kompromitujących informacji Kłopotowski broni Okońskiego jak niepodległości – „Nie ma co się dziwić P. Okońskiemu, że tak postąpił skoro od dłuższego czasu chciano się go pozbyć.” Tym czasem zarząd powiatu gwałtownie obudzony z ręką w nocniku szuka nowego prezesa. Pojawiają się informacje o firmach mogących zarządzać kutnowskim szpitalem.
  • W nowym roku okazuje się, że i druga powiatowa spółka staje się wielkim problem. W mediach pojawia się informacja o tym, że do starostwa dotarło pismo PKS-u z prośbą o wsparcie  finansowe. PKS potrzebuje dodatkowych 300 tyś. złotych, inaczej może stracić płynność finansową. W związku tym pojawia się wypowiedź  członka zarządu powiatu Mirosława Rucińskiego – „Niestety prezes spółki przebywa na zwolnieniu lekarskim, więc nie możemy dopytać o niektóre kwestie.” Z wypowiedzi tej wynika, że zarząd z dnia na dzień dowiaduje z pisma o możliwości utraty płynności finansowej przez spółkę, której jest w 100% właścicielem. Na domiar tego w trzyosobowej radzie nadzorczej był  jeden człowiek z PO (Runiński) i jeden z PiS (Pruszkowski). Trudno o wrażenie, że zarząd powiatu nad niczym nie panował. Posiadał jedynie dwie spółki, dyrektora od spraw nadzoru właścicielskiego i nagle w styczniu dowiedział się o ich tragicznej kondycji. Pojawia się pytanie za co Ci ludzie brali ciężkie pieniądze?
  • Pojawiają się pierwsze informacji o zamiarze prywatyzacji (sprzedania) PKS-u. Wrocławska firma „Arcanum” miała pomóc przy prywatyzacji. Jakość jej pomocy mieszkańcy powiatu mogli się przekonać za 11 miesięcy, gdy okazało się, że PKS sprzedano za 1,3 mln. zł.
  • Problemy dwóch powiatowych spółek przykrywa miejska afera mieszkaniowa.
gru 292013
 

Wczoraj minął rok od odwołania Piotra Okońskiego z funkcji prezesa szpitala, człowieka, który w niecałe dwa lata doprowadził spółkę, którą kierował na skraj upadku. Na szczęście w swojej nieudolności złożył do sądu nieważny z przyczyn formalnych wniosek o upadłość szpitala. Inaczej dziś obchodzilibyśmy żałobną rocznicę jego upadku.  Od tych bulwersujących wydarzeń minął kolejny rok a szpital wciąż znajduje się w złej sytuacji ekonomicznej.

Czym bliżej do wyborów tym częściej  będziemy słyszeć ze strony powiatowej koalicji a szczególności PIS-u narrację o tym, że złą sytuację szpitala odpowiada paskudny rząd i jeszcze gorszy NFZ. Oczywiście polityka rządu i NFZ szkodzi szpitalom, ale nie dajmy się zwieść, że za wszystko odpowiadają tylko „ONI”!

Rządząca koalicja popełniła wiele rażących błędów i zaniechała wielu działań na rzecz szpitala, a przede wszystkim  zaprzepaściła olbrzymią szansę jego oddłużenia w ramach rządowego palnu „B”. To w nieudolności zarządu powiatu tkwi przyczyna  problemów kutnowskiego szpitala. By  nie być gołosłownym  sporządziłem dziesięć głównych grzechów zarządu powiatu wobec szpitala.

Nie przypadkowo w pierwszym punkcie znalazł się Konrad Kłopotowski. To przecież on z ramienia koalicji sprawował faktyczny nadzór nad szpitalem i to on miał pilnować Okońskiego jako „swojego człowieka”. To on  niemal do końca 2012 r.wprowadzał radnych w błąd mówiąc o  wspaniałej kondycji szpitala. To on  atakował Komitet Obywatelski za to, że podnosił na sesjach niepokojące sygnały o sytuacji szpitala. To on wypowiedział wojnę członkowi zarządowi Trawczyńskiemu i głównej księgowej a potem p.o. dyrektora Elżbiecie Łuczak za to, że ujawnili szpitalną zapaść. To on bezczelnie podważał audyt biegłych rewidentów, śmiejąc się prosto w twarz milczącej i bojącej się o własne stołki  koalicji. To w końcu on publicznie atakował p.o. prezesa Elżbietę Łuczak, próbującą ratować kutnowski szpital.

Dziesięć  grzechów popełnionych przez zarząd powiatu wobec szpitala.

  1. Powierzenie przez zarząd powiatu faktycznego nadzoru nad sprawami szpitala wicestaroście Konradowi Kłopotowskiemu oraz brak kontroli pozostałej członków zarządu nad działaniami prezesa Okońskiego.
  2. Powołanie rady nadzorczej „przywiezionej w teczce przez nowego prezesa”, która zamiast bezwzględnie realizować interesy właściciela patrzyła przez palce na złe poczynania prezesa Okońskiego.
  3. Zgoda na zatrudnienia w szpitalu na wysokich stanowiskach panów Mijalskiego i Panka, ludzi o bardzo złej zawodowej reputacji.
  4. Brak reakcji na sygnały o nieprawidłowościach w zarządzaniu szpitalem podnoszone przez Komitet Obywatelski. Zbyt późne działania  zarządu powiatu na liczne doniesienia Komitetu Obywatelskiego a potem Zdzisława Trawczyńskiego o niebezpiecznym zadłużania szpitala przez prezesa Okońskiego.
  5. Nie liczenie się z ekonomicznymi możliwościami szpitala i podpisywanie przez prezesa Okońskiego bardzo wysokich i 6-letnich kontraktów z lekarzami.
  6. Świadczenie usług medycznych  znacznie poza limit kontraktu z NFZ (nadwykonania) mając świadomość, że NFZ zwraca je w wysokości około 30 % i księgowanie ich w wysokości 100 % jako przychody w roku bieżącym!
  7. Wzrost zatrudnienia w szpitalu w pionie administracyjnym i technicznym. Wzrost ten w żaden sposób nie przyczynił się do podwyższenia wysokości kontraktu z NFZ a był raczej przejawem obsadzania „swoich ludzi” na szpitalnych stołkach.
  8. Zbyt długie (półroczne) oczekiwanie na nowego prezesa spółki.
  9. Pozwalanie przez zarząd powiatu aby jeden z jego członków (Konrad Kłopotowski) atakował publicznie pełniąca obowiązki prezesa szpitala Elżbietę Łuczak. Kłopotowski skutecznie osłabił pozycję negocjacyjną prezes Łuczak w takcie próby renegocjacji i obniżenia wysokości kontraktów z lekarzami.
  10. Brak inwestycji w sprzęt  medyczny bez którego trudno uzyskiwać wysokie kontrakty z NFZ.
gru 082013
 

Okryta handlową tajemnicą transakcja sprzedaży PKS została w końcu ujawniona. Okryta tajemnicą poliszynela, bo jak pamiętamy ktoś zapewne z zarządu podał lokalnym mediom  cenę za jaką Starostwo zamierzało sprzedać PKS. Informacja o cenie, która w oczach opinii publicznej i rodzimych polityków była zdecydowanie za niska wywołała sporo emocji.  Zarząd emocje próbował gasić dementując swój przeciek. Po czym okazało się, tu cytuję oświadczenie zarządu powiatu, że„nieuzasadnione spekulacje na temat zbycia udziałów spółki” są jednak prawdziwe. Po prostu farsa! Niestety zaraz po komedii pojawił się dramat, ponieważ pierwszymi krokami nowego właściciela była zawieszenie (likwidacja) czterdziestu połączeń PKS, głównie pomiędzy gminami powiatu kutnowskiego. Kto zapoznał się z umową, ten zauważy, że owszem nowy właściciel musi do końca 2016 r. utrzymać działalność transportową, ale nie ma sprecyzowanego zakresu tej działalności. Kto wie, być może za pół roku będziemy mieć jedną linię. Za tym, niestety będą musiały pójść zwolnienia pracowników, których umowa chroni wyłącznie przez pół roku od momentu sprzedaży.

Pojawia się pytanie, w jaki sposób powiat zamierza realizować swoje zadanie transportu zbiorowego pomiędzy poszczególnymi gminami powiatu? Nie może przecież zwalać swoich zadań, na całkowicie już prywatną i niezależną spółkę, nawet jeśli ta  zapowiada, że będą negocjacje w sprawie niektórych kursów za dopłatą gminnych samorządów.

Zdanie powyżej, to oczywiście przejaw tzw. myślenia życzeniowego bo, nikt w Starostwie takich pytań sobie nie zadaje. Sprzedano przecież PKS tylko po to, by stało się zadość ludowemu przysłowiu „Baba z wozu, koniom lżej”.  Niech jednak koalicja z panią starostą na czele uważa, żeby to przysłowie nie stało się wiodącym hasłem społeczeństwa idącego wybierać nowe powiatowe władze!

gru 052013
 

Ostatnio przez kutnowskie media przetoczyły się dwie informacje dotyczące kutnowskiego PiS-u. Pierwsza, to list lidera łódzkiej Solidarności do Jarosława Kaczyńskiego w sprawie działań kutnowskiego PiS-u. (pod tym linkiem można zapoznać się z treścią listu). Druga informacja, która ukazała się kilka dni po liście Krenca dotyczyła dokooptowania Kłopotowskiego do Rady Politycznej PiS. Niektórzy mogli wywnioskować, że Kaczyński nie tylko go nie ukarał lecz awansował. Nie wyciągałbym jednak pochopnych wniosków, bo wiem, ze pisowskie młyny mielą powoli, i zapewne minie jakiś czas kiedy na biurko Kaczyńskiego trafi list Krenca, a i Kłopotowski z dnia na dzień nie załatwił sobie obecności w Radzie. Nie o tym jednak chcę dziś napisać.

Przy okazji tej ostatniej wiadomości pojawiły się posty chwalące Kłopotowskiego za jego skuteczność polityczną. Owszem, jest on skuteczny ale wyłącznie w realizacji jednego celu, utrzymania się jako przewodniczący kutnowskiego PiS-u, trwania na stanowisku wicestarosty oraz w załatwianiu spraw swoim partyjnym kolegom. Wszystko pięknie, tylko cóż z tego? Dla kogo bowiem ma działać polityk? W interesie własnym i swoich kolegów czy mieszkańców, których reprezentuje. Przecież wyborca stawiając krzyżyk na karcie wyborczej nie robi to po to aby „odpowiednio ustawić” tych na których glosuje! Oddaje swój glos z nadzieją, że jego kandydaci, będą działać na jego korzyść. Identyfikuje się z nimi poprzez program wyborczy, wartości, które są przypisane do partii, a przede wszystkim poprzez osobistą znajomość i przeświadczenie o jego uczciwości i mądrości.

Niestety w większości dużych partii politycznych lokalny program to wielka ściema. Doskonałym przykładem jest koalicja w powiecie. PiS z PO oraz z lewicowymi Pokoleniami Sapiejki, które razem rządzą trzy lata. Konia z rzędem dla tego, kto poda jeden przykład, kiedy PiS zachował się, czy zagłosował inaczej niż PO i Pokolenia z racji odmiennego programu, wartości, poglądów! Programem panowie z partii zaczną się przejmować tydzień przed oddaniem projektów ulotek do drukarni.

gru 022013
 

Minął niemal tydzień od ostatniej sesji rady powiatu. Sesji w której koalicja bezpodstawnie zdezawuowała  pracę komisji rewizyjnej ale i także całej rady powiatu, w której imieniu pracuje komisja. Smutnym przykładem arogancji powiatowej władzy i jej złych intencji jest sprawa skargi byłej już  wicedyrektor ZS nr 1 w Kutnie  Anny Pietrzak na dyrektora tej placówki Janusza Pawlaka. Przypominam, że pan dyrektor jest jednym z liderów kutnowskiej platformy i radnym miejskim z ramienia tej partii. Zanim został dyrektorem szkoły podlegającej pod powiat był aktywnym uczestnikiem koalicyjnych obrad, które co jakiś czas odbywały się w starostwie. Trudniej więc było o bardziej polityczną kandydaturę. Pan Pawlak, mimo braku doświadczenia z zarządzaniu placówką oświatową, miał pełne prawo wystartować na dyrektora największej szkoły średniej w Kutnie.  Należy się jednak zastanowić czy wybór komisji konkursowej miał na celu dobro tej placówki, tym bardziej, że kontrkandydatem na dyrektora była ówczesna wicedyrektor Pani Anna Pietrzak, która przez kilkanaście lat pełniła funkcję wicedyrektora i zajmowała się najistotniejszymi sprawami szkoły. Pytanie to stanie się tym bardziej zasadne gdy zadamy sobie trud sprawdzenia, kogo zatrudnił pan dyrektor po wygraniu konkursu.

W niecały rok pomiędzy dyrektorem w wicedyrektorką doszło do głośnego konfliktu. Zakończył się on wnioskiem dyrektora o odwołanie wicedyrektorki i udzieleniem kary nagany oraz skargą wicedyrektor na dyrektora wniesioną do Rady Powiatu Kutnowskiego.

Na sesji w dniu 26 czerwca 2013 r. skargę odczytano i co ważne Rada Powiatu na wniosek Przewodniczącego Rady Powiatu skierowała skargę do komisji rewizyjnej. Radni prawie jednomyślnie (14 głosów za, 2 wstrzymało się) skierowali ją do komisji rewizyjnej.

Na ogół w sprawie pismo zatytułowane „skargą” ma cechy skargi, czy i w jakim zakresie powinna pracować nad nią komisja wypowiada się pani mecenas. Nie padło ani jedno słowo pani mecenas w sprawie tej skargi. Kto nie wierzy niech sprawdzi protokół z posiedzenia rady (XXIX Rada Powiatu, str.88). Nie padło przez kilka miesięcy pracy komisji. Nie padło nawet wtedy, gdy zarząd stwierdził, że w najistotniejszą częścią skargi komisja nie miała prawa się zajmować.

Mimo wakacyjnej przerwy pierwsze spotkanie komisji rewizyjnej odbyło się na początku lipca. Wysłuchaliśmy wicedyrektor składającą skargę. Tylko na tym jednym spotkaniu zadaliśmy kilkadziesiąt pytań pani Pietrzak. Radni koalicyjni tylko jedno. Ten scenariusz powtarzał się na każdym spotkaniu. Dziesiątki pytań ze strony opozycji i jedno albo wcale ze strony koalicji. Tak wyglądało nasze dochodzenie do prawdy. Na ostatnim, (ósmym!) spotkaniu komisja jednomyślnie (radni koalicji było obecni i również głosowali za zasadnością skargi) podjęła decyzję o uznaniu skargi za zasadną. Proszę mi wierzyć, nie była to nagonka na dyrektora. Wysłuchaliśmy opinii dyrektora, przestudiowaliśmy kilkanaście dokumentów, rozpatrzyliśmy najdrobniejszy aspekt każdej sprawy. Jeden z trzech zarzutów uznaliśmy za bezzasadny choć z naruszeniem pewnych standardów.

Niestety ten ogromny wysiłek komisji został przez rządzącą koalicję wyrzucony do kosza jednym pociągnięciem ręki. Smutne jest to, że rękę tę podnieśli również Ci radni, którzy na komisji glosowali za zasadnością skargi. Nawet ich głosu nie uszanowano, skazując ich śmieszność. Przecież byli z nami na wszystkich posiedzeniach, mieli prawo zadawać swoje pytania, mieli prawo napisać swoje odrębne uzasadnienie.

Wątpię, czy koledzy pana Pawlaka, którzy urwali łeb skardze zapoznali się z choć częścią materiałów wypracowanych przez komisję.?

Śmiem wątpić czy panowie radni z koalicji postawili sobie zasadnicze pytanie. Po co są w radzie? Dlaczego ich wybrano? Gdyby sobie takie pytanie zadali, może doszli by do wniosku,  że zostali wybrani przez społeczeństwo po to aby stawali w ich obronie przed urzędniczą machiną, żeby nie kryli lecz kontrolowali władze samorządowe? Mandat otrzymaliście nie od pani starosty lecz od narodu! Jemu służyć, nie władzy, którą wybraliście i której macie patrzeć na ręce!

Na koniec przypomnę żałosny sposób wniesienia poprawek w ostatniej chwili jak ochłap rzuconym na ławy radnych oraz brak reakcji przewodniczącego rady, który bez sprzeciwu przyglądał się  realizacji tej politycznej hucpy, która przekreśliła  kilkumiesięczny dorobek ciężkiej pracy komisji rewizyjnej.

Koalicja udowodniła, że skutecznie potrafi  bronić wyłącznie interesy swoich ludzi. Znacznie gorzej wychodzi jej obrona poszkodowanych mieszkańców przez niekompetentnych dyrektorów, urzędników, ochrony pielęgniarek przed zakusami czynienia łatwych oszczędności kosztem najsłabszych czy niezgodnie z prawem zwalnianych ludzi. Mieszkańcy to widzą i obserwują i ocenią odpowiednio przy urnach. Wtedy, żadna rozgrywka nie uratuje koalicji kolesiów.

lis 282013
 

Kto był na wczorajszej sesji i komu leży na sercu dobro kutnowskiego powiatu, temu nie było do śmiechu.

Szpital wciąż się zadłuża w tempie ponad 400 tyś. miesięcznie i nie ma perspektyw na odwrócenie tego złego trendu. Panu Musiałowiczowi i Lipińskiemu nie udało się zwiększyć kontraktu z NFZ, ani znacząco obniżyć kosztów funkcjonowania szpitala. Mimo obietnic nie pozyskał też kredytu z banku. Jedynym sukcesem, którym może się pochwalić to wykrycie sprawców problemów szpitala. Nie jest to on, ani jego zastępcy, nie rada nadzorcza, nie zarząd powiatu, tylko  ONI. Ci tajemniczy ONI to sabotażyści namawiający Bank Gospodarki Krajowej do nieudzielania kredytu kutnowskiemu szpitalowi oraz internauci, którzy na forach niepochlebnie wyrażają się o szpitalnej spółce. Zarząd powiatu oraz pan prezes zamiast wziąć się  do roboty zdają się wierzyć, że analitycy jedynego państwowego banku w  Polsce  ryzyko kredytowe ustalają na  podstawie podszeptów opozycji,  postów pod artykułami lokalnych portali oraz  lajków na facebooku.

Wadliwie napisane uchwały, pisane do nich uzasadnia na odwal się to już jest norma. Do trzech pierwszych zarząd składał autopoprawki, jedną wadliwą przeforsował. Przypomnę, kompromitującą postawę koalicji na poprzedniej sesji, która mimo merytorycznych uwag opozycji przegłosowała bubel-uchawłę, po czym po przerwie zmieniła ją.

Szczytem arogancji powiatowej władzy było potraktowanie prac komisji rewizyjnej. Najbardziej bulwersuje ukręcenie łba skardze na dyrektora Janusza Pawlaka.  Komisja pracowała nad skargami wiele miesięcy, przesłuchała strony, zadała setki pytań, przestudiowała kilkadziesiąt dokumentów. Spotykała się tej sprawie osiem razy. Na podstawie ciężkiej pracy i rzetelnej analizy jednomyślnie podjęła decyzję o uznaniu skargę za zasadną. To wszystko dla koalicji nie miało znaczenia, nawet to, że dwaj członkowie koalicji w komisji rewizyjnej głosowali za zasadnością skargi. Pani Starosta zgłosiła poprawkę do projektu uchwały komisji rewizyjnej, wywracając ją do góry nogami tylko po to aby skarga na kolegę z PO była bezzasadna. Tę polityczną hucpę poparł Kłopotowski. Radni PIS  Andrzej Szarwas i Ryszard Olesiński ośmieszyli się głosując najpierw na komisji za zasadnością skargi a potem na sesji za jej bezzasadnością. W podobny sposób załatwiono skargę na Starostę złożoną przez członków zarządu Spółki Wodnej „Dobrzelin”, co ciekawe pani Starosta wnosiła poprawkę we własnej sprawie.

Kto na trzeźwo śledził wczorajsze wydarzenia, musiał dojrzeć smutny obraz bezradnej koalicji udającej, że nie widzi upadku szpitala. Ignorancji Starostwa, które nie potrafi, nawet pod względem formalnym, poprawnie przygotować uchwały. Arogancji zarządu, przekreślającego jednym ruchem kilka miesięcy ciężkiej pracy komisji rewizyjnej.

Ten kto by pomyślał, że rządząca koalicja trwoży się na widok tonącego powiatu bardzo się pomyli. Szkoda, że nie było publiczności i dziennikarzy pod koniec sesji. Ujrzeli by pokładającego się ze śmiechu Przewodniczącego Rady Powiatu, który w żaden sposób nie przeszkadzał wicestaroście Kłopotowskiemu w żenującym wystąpieniu polegającym głównie na straszeniu i obrażaniu radnych opozycji.

Woda wlewa się do niższych pokładów w powiecie , pielęgniarki w szpitalu tracą pracę, pracownicy PKS-u sprzedanego za grosze są nie pewni jutra. Natomiast w Starostwie na najwyższym pokładzie pod hasłem „Po nas choćby potop” zabawa trwa.

Poniżej zamieszczam wypracowane przez komisję rewizyjną uzasadnienie zasadności skargi na  dyrektora Pawlaka.

scan1  scan20002 scan20003

lis 262013
 

Jutro kolejna sesja Rady Powiatu w Kutnie. Jednym z ważniejszych punktów porządku obrad będzie wyrażenie zgody na wniesienie wkładu niepieniężnego od Kutnowskiego Szpitala Samorządowego i tym samym podwyższenie jej kapitału zakładowego.

Wkład w wysokości ok. 469 tyś. zł., czyli mniej więcej tyle ile spółka generuje strat w każdym miesiącu. Uchwała wychodząca tylko częściowo naprzeciw dawnym postulatom opozycji, zwalnia spółkę z czynszu oraz opłat za użytkowanie nieruchomości wraz z odsetkami, ale tylko za okres 8 m-cy.

Przyjętą praktyką jest przedkładanie  radnym projektów uchwał do zaopiniowania  na posiedzeniach komisji. Jeszcze lepszym zwyczajem jest pojawienie się członka zarządu lub dyrektora wydziału, który wytłumaczy intencje zarządu, i po prostu przekona radnych do poparcia uchwały. Istotną częścią uchwały jest jej uzasadnienie, które ma wskazać motywy jakimi kierował się lokalny prawodawca.

Jak ta praktyka wygląda w Starostwie? Przed sesją miałem spotkanie w dwóch komisjach: rewizyjnej i edukacji. Na obu pojawił się członek zarządu Mirosław Ruciński. W sprawie szpitala niewiele miał do powiedzenia. Na moje pytanie o kondycję finansową szpitala padła lakoniczna odpowiedź, że jest nadzieja aby z nowym rokiem szpital zaczął się bilansować. Niestety pan dyrektor Dębski od „spółek i inwestycji” nie raczył przyjść na komisje, a powinien, skoro to on podpisuje się pod uzasadnieniem uchwały. Szkoda, że nie znalazł czasu dla radnych zasiadających w tych dwóch komisjach. Jeszcze większa szkoda, że pan Dębski nie zdążył napisać porządnego uzasadnienia do uchwały, bo te dwuzdaniowe, które otrzymali radni było pisane na kolanie. (Pod tekstem można przeczytać treść uzasadnienia.) Na szczęście dla Pana Dębskiego,  już niedługo będzie się zajmował jedną spółką, więc może znajdzie więcej czasu na pisanie uzasadnień. Byle tylko ta jedna wytrzymała do jego emerytury!

Scan

lis 252013
 

Dziś przed Sądem Pracy w Kutnie odbyła się rozprawa pomiędzy nauczycielką a dyrektorem Zespołu Szkół w Żychlinie. W związku z tym, że ta sama sprawa jest rozpatrywana jest w komisji rewizyjnej nie chcę komentować tego co przeczytałem w relacji z sali sądowej w ekutno.

Każdy kto śledzi lokalne wydarzenia polityczne na pewno zauważy, że to nie pierwszy dyrektor kierujący jednostką podległą Starostwu, który został pozwany przed Sąd Pracy. Wszyscy żyjemy sprawą dyrektorki PUP, ale przypominam, że przed Sąd Pracy toczyły się sprawy o zwolnienia miedzy innymi w PCPR, DPS. Zdecydowaną większość skarżących się pracowników sąd przywracał do pracy. Jeżeli można jeszcze zrozumieć, że nowa ekipa chce mieć swoich dyrektorów, nie sposób jedna zaakceptować zwalnianie ludzi z naruszeniem prawa pracy. Kodeks Pracy dla każdego urzędnika, który pełni funkcję dyrektora-pracodawcy powinien być święty jak Biblia.

lis 242013
 

Wojna na górze trwa w najlepsze. Wojna na wyniszczenie. Rząd robiący na chybcika rekonstrukcję tylko po to aby przykryć największą aferę korupcyjną sięgającą wysokich urzędników aż po wiceministrów powołanych przez premiera Tuska. PiS na czele z Kaczyńskim larum grają. Słusznie! Zaraz wybije jeszcze większa afera związana z budowaniem dróg i autostrad za unijne pieniądze. Tylko czekać kiedy Unia cofnie nam środki. Jednym słowem kompromitacja państwa i zagubienie narodu, który jeszcze chce na platformę głosować.

Tymczasem w Kutnie koalicja Platformy z PiS-em trwa w najlepsze. Koalicja przetrwania za wszelką cenę, która zaliczyła kilka spektakularnych wpadek. Nie potrafiła wykorzystać szansy oddłużenia szpitala w ramach rządowego planu „B” ani zadbać o kondycję PKS.

Koalicja obsadzająca swoimi ludźmi wszystkie możliwe stołki. Począwszy od rad nadzorczych i dyrektorów a skończywszy na  stażach w jednostkach podległych Starostwu.  Partie toczące na krajowej arenie bój na śmierć i życie  tu na kutnowskim podwórku wspólnie wyjadają konfitury z jednego słoika.

Co więcej, PiS ramię, w ramię z PO popierają dyskryminację kutnowskiej Solidarności w PUP. Broniąc do krwi ostatniej urzędnika, który z naruszeniem prawa pracy wyrzucał ludzi na bruk, a następnie kpił sobie z wyroków sądowych zwalniając po kilku godzinach z pracy osoby przez ten sąd przywrócone. Czy prezesowi Kaczyńskiemu to nie przeszkadza? Czy ziemia kutnowska to jakaś inna Polska? Eksterytorialny powiat, enklawa, gdzie program PiS-u i zasady głoszone przez tę partię nie obowiązują?

Na dole teledysk grupy KULT. Porządny rockowy utwór „Prosto” daje upust irytacji związanej z sytuacją polityczną Polski. Wrzucam również genialny utwór KULT-uUkład Zamknięty” inspirowany filmem o tym samym tytule. Polecam polski rock w najlepszym wydaniu.

 

lis 212013
 

Waldemar Krenc poskarżył się Jarosławowi Kaczyńskiemu na szefa kutnowskich struktur PiS Konrada Kłopotowskiego. Co zrobi z tym Kaczyński? Nie wiem, ale szczerze wątpię aby podjął radykalne kroki. Na Nowogrodzkiej w Warszawie zapewne uzbierało się  kilka kartonów pism w sprawie kutnowskiego PiS i cóż z tego? Grunt, że można liczyć na kilkadziesiąt szabel gotowych na krajowe kampanie. Tak działają polskie partie polityczne. Doły potrzebne są dla góry, nie odwrotnie. Widać to w programach partii. W każdej znajdzie się zakładka o samorządach. Tyle tylko, że programy takie nie przystają do rzeczywistości, bo nie można jedną miarą mierzyć bogatej i uprzemysłowionej gminy ze Śląska z biedną, rolniczą gminą na ścianie wschodniej. Dobór partyjnych kadr też bywa nie najlepszy. Bardzo często okręgowe władze  wspierają słabych przywódców lokalnych struktur kosztem zdolnych i energicznych tylko po aby nie wyrośli na groźną konkurencję. Jednym słowem partie w samorządach kuleją co aż nazbyt jest widoczne na kutnowskim podwórku.

 

  1. Czy mają spisany program na rzecz powiatu i miasta?
  2. Jak wygląda strona internetowa kutnowskich partii?
  3. W jakich lokalach znajdują się ich siedziby?

Sprawdźcie to!

List Waldemara Krenca do Jarosława Kaczyńskiego

list